Jeszcze dzień, wyjdę stąd...
Mówi się o niej czasem "najdłuższa ulica w Warszawie", bo przejście przez nią zajmuje niektórym wiele lat. Zawsze, gdy szedłem wzdłuż murów Rakowieckiej zastanawiałem się, czy mieszkańcy okolicznych domów widzą z okien spacerniak. A i owszem - z bloków spółdzielni mieszkaniowej o wdzięcznej nazwie Temida widać mianowicie głowy tych, którzy raz dziennie spędzają czas na tym oto spacerniaku:



Wszedłem z na hasło "w tle wieżowce śródmieścia" ;) Niezły klimat, ale wolę nie odwiedzać...
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego Roody! Przede wszystkim, to żeby Ci się myminicity rozwijało.
OdpowiedzUsuńA, dziękuję :)
OdpowiedzUsuńWydawało mi się, że "najdłuższa", bo aż do Moskwy prowadzi. Ale od paru lat dowcip już tylko dla mamutów.
OdpowiedzUsuń