Instagram

14 października 2010

Warszawa w budowie 2: PRL w Dubaju

Szare bloki i pałac Kultury - to wciąż kojarzy się nam najbardziej z architekturą PRL. Trudno więc uwierzyć, że na świecie uznawana była za wysokiej klasy produkt eksportowy.

fot. Muzeum Sztuki Nowoczesnej
W siermiężnej rzeczywistości PRL napis "Made in Poland" raczej nie kojarzył się dobrze. A już na pewno nie był znakiem wysokiej jakości. Nie inaczej było z architekturą - najpierw socrealizm, potem gomułkowskie normy i ciemne kuchnie, a na sam koniec wielka płyta. Takie były realia, w których przyszło tworzyć ówczesnym architektom i inżynierom. Rzadko mieli okazję wyjść poza schemat, a w skrajnych przypadkach groziło to nawet więzieniem. Za "kosmopolityczne odchylenie" w areszcie siedział Zbigniew Ihnatowicz, autor warszawskiego Cedetu (Smyka).

Architekci na wojnie

Podczas gdy nad Wisłą umacniano władzę ludu, świat nie stał w miejscu. Przeciwnie - zmieniał się w oczach. W Afryce dawne kolonie zmieniały się w niepodległe państwa, a na bliskim wschodzie petrodolary tworzyły nowe potęgi. Na sawannach i pustyniach wyrastały nowe metropolie - czasem na gruzach starych, czasem budowane od zera. Wszystkie potrzebowały urbanistów i architektów.

Te egzotyczne miejsca były jednym frontów zimnej wojny - Stany Zjednoczone i Zachód oraz Związek Radziecki wraz z "bratnimi" państwami walczyły o wpływy w każdym z tych regionów, wysyłając tam - oprócz szpiegów - naukowców, inżynierów i architektów właśnie.

Autostrady, fabryki, porty, wreszcie osiedla, hotele, stadiony, a nawet całe miasta - to wszystko projektowali architekci z importu. Wśród nich rzesze Polaków, szukających szczęścia na zagranicznych kontraktach.

Z Bagdadu do Warszawy

Polska myśl techniczna kształtowała tak egzotyczne miejsca, jak Irak, Syria, Libia, Algieria, Ghana czy Iran. - Architekci, urbaniści i inżynierowie przywozili ze sobą zarówno tradycję polskiej architektury międzywojennej, jak i doświadczenie wielkich socjalistycznych budów, takich jak Warszawa lub Nowa Huta, rozwijając je w zastanych warunkach klimatycznych, kulturowych i technologicznych - czytamy w opisie wystawy "PRL™. Eksport architektury i urbanistyki z Polski Ludowej".

Od piątku, w ramach festiwalu "Warszawa w budowie", w Muzeum Techniki będzie można poznać efekty tych egzotycznych połączeń. Są wśród nich rzeczy zupełnie niecodzienne, jak np. stworzona w krakowskim Miastoprojekcie koncepcja suku - tradycyjnego targowiska, tyle że tu w nowoczesnej formie, w dodatku wykonanego z dobrze znanych Polakom prefabrykatów. W tym samym biurze, w 1967 roku powstał też Master Plan Bagdadu z dzielnicami rządowymi, które kilka dekad później oglądaliśmy w telewizji w jakże odmiennych okolicznościach.

Głos w sporze o dziedzictwo PRL

- Prezentowane budynki, osiedla, plany miejskie i regionalne, oraz projekty badawcze (...) pokazują rolę Polski Ludowej w sieciach globalnej dystrybucji wiedzy i technologii, które pod koniec zimnej wojny odzwierciedlały mniej konflikt ideologiczny, a bardziej nowy podział pracy charakterystyczny dla świata post-socjalistycznego - przekonuje Łukasz Stanek, kurator wystawy.

Ale z perspektywy dzisiejszej Warszawy wystawa jest też głosem w zupełnie innej sprawie. Pokazuje, że architektura spod znaku "Made in Poland" była na świecie znaną, rozpoznawalną marką. I że nasi architekci, mimo ograniczeń politycznych - może właśnie dzięki nim - tworzyli rzeczy ciekawe, nowatorskie, pozostające w związku z ówczesnymi trendami i kształtującymi je możliwościami technologicznymi. Że inżynierowie znad Wisły w piaskach pustyń rozwiązywali zupełnie nowe problemy techniczne.

Z desek kreślarskich tych samych ludzi schodziły też projekty, które do dziś można oglądać w całej Polsce. Inni - absolwenci tych samych uczelni, pracownicy tych samych biur - zostali tu i tworzyli projekty nie gorsze, choć często mniej spektakularne, potem przez lata nie remontowane, dziś zaniedbane. Nie potrafimy ich docenić. Może spojrzenie z tak egzotycznej perspektywy, jak Ghana czy Syria pomoże nam zrozumieć ich znaczenie?

Imprezy towarzyszące:

Wernisaż wystawy i wprowadzenie odbędzie się w piątek, 15 października, w Muzeum Techniki o godzinie 18. Kuratorem wystawy jest Łukasz Stanek z Instytutu Teorii i Historii Architektury na Uniwersytecie Technicznym ETH w Zurychu.

16 października w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy ulicy Pańskiej 3 odbędzie się z kolei sympozjum "Socjalistyczna kompetencja. Postkolonialna urbanizacja i dystrybucja wiedzy w okresie zimnej wojny". Początek o godzinie 18. Prezentacje wygłoszą: Łukasz Stanek, Michelle Provoost (historyczka architektury, kuratorka z Rotterdamu), Tadeusz Barucki (architekt i publicysta) oraz M. Christine Boyer (profesor na Princeton University School of Architecture).

PRL™. Eksport architektury i urbanistyki z Polski Ludowe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.