Instagram

13 października 2010

Tłumy na wykładzie Kazuyo Sejimy

Sala balowa nieczynnego hotelu Europejskiego dawno nie gościła takich tłumów. Kilkaset osób, w większości młodych, przyszło posłuchać wykładu japońskiej architektki.

fot. Bartek Stawiarski, MSN
Miejsc na krzesłach zabrakło na długo przed godziną 19.00, o której miał się zacząć wykład. Przed wejściem do hotelu kłębił się tłum, a w środku stała długa kolejka do szatni i do stoiska z zestawami słuchawkowymi z tłumaczeniem wykładu. Gdy się zaczął, zajęte były nie tylko wszystkie krzesła, ale też prawie cała podłoga.

Drobna Japonka weszła na scenę przy huku braw. Włączyła prezentację ze zdjęciami i rysunkami projektów pracowni SANAA, którą założyła wspólnie z Ryue Nishizawą. Na ekranie pojawiły się te najbardziej charakterystyczne, definiujące ich styl, jak zbudowany niemal w całości ze szkła pawilon muzeum w amerykańskim Toledo, muzea sztuki nowoczesnej w Kanazawie i Nowym Jorku, czy najnowsze Rolex Learning Center w Lozannie albo filia muzeum Luwru w Lens.

- W architekturze najbardziej interesuje mnie użytkownik budynku i to, jak go zaadaptuje do swoich potrzeb, jak ułoży sobie z nim relacje - tłumaczyła Sejima. - Drugą niezwykle ważną rzeczą jest dla mnie relacja między budynkiem, a otoczeniem - dodała.

Ograniczenia są atutem

Kazuyo Sejima jest dziś gwiazdą światowej architektury. Dostała w tym roku najbardziej prestiżową w branży nagrodę Pritzkera. Jest też pierwszą kobietą - kuratorem Międzynarodowego Biennale Architektury w Wenecji.

W czasie wykładu w niczym nie przypominała jednak gwiazdy. Nie robiła show - mówiła bardziej do siebie niż do publiczności, często zawieszając głos, szukając właściwych słów w języku angielskim, w którym najwyraźniej nie mówi swobodnie. Można było odnieść wrażenie, że mówienie o własnych projektach jest dla niej trudne; że woli projektować, niż o tym opowiadać.

fot. Bartek Stawiarski, MSN
"Rozmyta architektura"

Mimo wszystko odpowiedziała na kilka pytań z sali, m.in. o źródła inspiracji. - Nie szukam jej na zewnątrz. Moje projekty powstają szybko, wyłaniają się z kolejnych szkiców - tłumaczyła.

A jej budynki są takie, jak wykład: niekonkretne, rozmyte, pozostawiające pole do interpretacji, często zlewające się z otoczeniem. Filia muzeum Luwru w Lens ma elewacje, w których odbija się zielona łąka wokół. Z kolei w Toledo pawilon przeznaczony na szklane dzieła z kolekcji tamtejszego muzeum sztuki zaprojektowała w całości właśnie ze szkła. Budynek musiał być jednopiętrowy, a dodatkowym utrudnieniem był nakaz zachowania drzew rosnących na działce. Drzewa zostały, a budynek wtapia się w zielone tło. - Ograniczenia narzucone przez inwestora mogą być atutem - podkreślała Sejima.

Najważniejsza jest funkcjonalność

Jej projekty to nieustanna gra z otoczeniem, ale równocześnie są one bardzo zdyscyplinowane, podporządkowana funkcji. W Toledo szkło stanowiło dosłownie potraktowany kontekst i do tego Sejima się przyznaje. Z kolei Centrum Rolexa w Lozannie wygląda z góry jak plasterek szwajcarskiego sera z dziurami. Architektka śmieje się z tego skojarzenia, ale odcina się od niego stanowczo. - Kształt budynku wynika z funkcji, jakie ma spełniać - podkreśliła kilkukrotnie Sejima.

Kazuyo Sejima przyjechała do Warszawy na zaproszenie Muzeum Sztuki Nowoczesnej, organizatora festiwalu "Warszawa w budowie".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.