Instagram

02 czerwca 2009

Wino truskawkowe pod flagą biało-czerwoną

Wino truskawkowe, reż. Dariusz Jabłoński, Polska, 2008. Miałem cichą nadzieję, że oglądając ten film cofnę się do czasów, gdy z wypiekami na twarzy chłonąłem podsuwane przez przyjaciół książki Andrzeja Stasiuka. Nic takiego się niestety nie wydarzyło. Nie wiem, czy to infantylna poetyka tej ekranizacji, czy też fatalna jakość realizacji (dialogi są w większości kompletnie niezrozumiałe) spowodowała, że przyjąłem film z absolutną obojętnością. Nawet malowniczych Bieszczad nie udało się w nim pokazać w przekonujący sposób, a całe gorzkie bogactwo literatury Stasiuka sprowadzono do obrazka z podupadłego PGR-u lokującego się - jak celnie zauważył kolega - gdzieś między dokumentalną "Arizoną" a serialowym "Ranczem". W moich oczach błędem okazało się też obsadzenie Jiříego Macháčka w roli Andrzeja. Wprawdzie posturą, ubiorem i nawet z twarzy kojarzył mi się mocno z osobą, która swego czasu, nie bez wpływu Stasiuka zresztą, szukała w Bieszczadach odpowiedzi na swoje pytania. Ale gdy tylko odzywał się głosem Wojciecha Malajkata, czar pryskał. Na ekranie zostawał zagubiony Jakub z "Samotnych" ze swoim błędnym wzrokiem i cieniem niepewnego uśmiechu w kąciku ust, mówiący nieswoim głosem. Strasznie mnie to drażniło i dodatkowo pogłębiało fatalne wrażenie.

Wojna polsko-ruska, reż. Xawery Żuławski, Polska, 2009. Brawurowa ekranizacja i brawurowa rola Borysa Szyca. Żuławski wziął na filmowy warsztat książkę Doroty Masłowskiej, która wydawała się nieprzetłumaczalna na język kina. Szalony potok słów, który wepchnęła w usta swoich bohaterów Masłowska, Żuławski kazał im spektakularnie zwymiotować. Efekt nierówny - Szyc ze swoją postacią jest niemal zrośnięty, wypełnia film, nadaje mu ciężar, chwilami jest przerażający, chwilami śmieszny lub wręcz żałosny, dokładnie tak jak Silny w książce. Większy problem mam z oceną ról kobiecych, które były właściwie epizodyczne. To oczywiście miało swoje uzasadnienie w kompozycji filmu, ale jak ocenić występ Soni Bohosiewicz, która przetacza się przez ekran w jednej mocnej scenie? Jak ocenić Masłowską, która grała samą siebie; drażniąc zupełnie niefilmowym głosem była przecież na właściwym miejscu. Tak czy inaczej powstała wybuchowa mieszanka, w której sztuczny język oryginału udało się zachować, nadać mu właściwe, nieprawdopodobnie szybkie tempo. To, co dzieje się na ekranie, pozostaje z dialogami w takiej relacji, jak teledysk z piosenką - chwilami można odnieść wrażenie, że audio by wystarczyło. I nie jest to wcale zarzut pod adresem filmu - raczej wyraz niesłabnącej fascynacji językiem Masłowskiej.


4 komentarze:

  1. Ostatni film to DNO. Takie klasyczne, polskie, nie obrażajmy Rusi. Widziałam reklamówkę w kinie i mi wystarczy. Jeśli książka jet tak samo płytka jak film to się cieszę,że jej nie czytałam. Dlaczego my mamy takie kiepskie kino? Dlaczego my mamy takich kiepskich aktorów? Dlaczego....

    OdpowiedzUsuń
  2. @lavinka
    Myślę, że skoro nie widziałaś filmu ani nie czytałaś książki, to - siłą rzeczy - Twoja negatywna ocena "Wojny..." nie wynika ani z marnej jakości aktorstwa, ani ze słabości polskiej kinematografii.

    Ja film widziałem i zgadzam się, że jest nierówny. Tylko w trochę innym sensie. Jest po prostu za długi. Tego, co dla mnie najfajniejsze, czyli języka, przyszpilenia pewnych schematów myślowych, jakimi posługujemy się na co dzień, jest IMO za mało jak na tak długą produkcję. Plus za sceny walk w stylu ZF Skurcz jedzie do Hollywood ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ lavinka:

    Ocenianie książki po trailerze ekranizacji jest niesprawiedliwe nawet jeśli to klasyczna powieść. A tu mamy rzecz, w której nie o głębie przekazu chodzi; nie to jest w niej fascynujące.

    @ MM:

    Co do scen walk, to mam mieszane odczucia - nie wiem, czy przaśność była wyborem, czy na więcej po prostu naszego kina wciąż nie stać.

    OdpowiedzUsuń
  4. IMO to był świadomy wybór - grillowa scena z matką Silnego nie mogła powstać przypadkiem ;) A walka Silnego z Lewym wyglądała tak, jakby żywcem przenieść ją z Mortal Kombat. Czekałem, kiedy pojawi się "Finish him".

    OdpowiedzUsuń

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.