Instagram

11 grudnia 2007

Włatcy móch rzondzom

Zgodnie z zapowiedzią filmik z Grzegorzem Schetyną w roli głównej stał się pretekstem do napisania z dawna planowanej notki o naszym redakcyjnym odkryciu - zajebiaszczej kreskówce "Włatcy móch".

Punktem wyjścia niech zaś będzie komentarz, który się pod filmikiem pojawił - że co? Że słaba podróbka "South Parku"? To dowodzi braku zrozumienia ;) A poważnie - skojarzenia ze "South Parkiem" są tyleż nieuniknione, co mylące. Ale po kolei.

Bohaterami "Włatców móch" są czterej uczniowie typowej polskiej podstawówki: Konieczko (naukowiec), Maślana (nadziany), Anusiak (burak) i Czesio (zombie). To właśnie Czesio (na zdjęciu) odezwał się swoim charakterystycznym głosem do Schetyny. Treścią filmu są zaś typowe uczniowskie przygody, w których udział biorą przede wszystkim Pani Frau i Higienistka oraz rodzice i inni - poza Czesiem - mieszkańcy cmentarza; Marcel (były już niestety mąż Higienistki) i Pułkownik (odpowiedzialny za wątki patriotyczne). I oczywiście występujący gościnnie the one and only, Miś Przekliniak!

Punkt wyjścia jest więc w istocie podobny do "South Parku", koncepcja plastyczna jest do pewnego stopnia porównywalna, choć bez wątpienia zarówno technicznie jak i wizualnie oryginalna (a jej przaśność jest absolutnie zamierzona). Zupełnie oryginalne są natomiast bogate lokalne konteksty, parodie polskich realiów i stopień odniesień do aktualnych wydarzeń (daleko mniejszy). Inne jest też poczucie humoru - choć równie ostre i nie stroniące od wulgaryzmów, bliższe jest jednak makabrycznym wątkom Monty Pythona, niż obscenie SP (choć oczywiście i tu fekalnych dowcipów nie brakuje). Tak czy inaczej mieszanka jest piorunująca, dowcipy ostre, a teksty na stałe wchodzą do języka.

Nie wiem, czy określenie "polski South Park" przylgnęło do serialu z intencji twórców, czy też powtórzone kilkukrotnie przez dziennikarzy zaszufladkowało ich dzieło. Tak czy inaczej odbyło się to ze szkodą dla samej kreskówki. W takich porównaniach "podróbka" zawsze stoi na przegranej pozycji - fani będą bronić świętości pierwowzoru, a ci którzy go nie lubią ze zrozumiałych względów ominą też kopię. Tak i jak początkowo bardzo ostrożnie zareagowałem na wieść o tym serialu i dopiero niedawno odkryłem jego urok. Nie wiem ile w tym zasługi zbiorowej głupawki, którą potrafimy wkręcić sobie w biurze (na wypadek, gdyby czytali mnie przełożeni - oglądamy serial w czasie przerw obiadowych, nie w czasie pracy, oczywiście) - może po prostu trzeba to zacząć oglądać z kimś, by się wczuć. Ale warto, bo zabawa jest przednia. Kilka osób już przekonałem, wkrótce jak sądzę dołączy do nas pan Schetyna, który na pewno niejedną płytę DVD z "Włatcami" już dostał, a to przecież dopiero początek sezonu świątecznego.

Tym, którzy chcą się przekonać lub dać "Włatcą móch" drugą szansę polecam kilka naprawdę doskonałych odcinków: Pranie Mózgów, Wykopki, Ekskumancja i Gigant. Nie wiem czy jest to zgodne z intencją twórców, ale całość dostępna jest na YouTube; konsekwentnie uploaduje niejaki JozekPalka. Pierwsze 24 odcinki, po 6 na płycie, są już do kupienia w całkiem przyjaznych cenach.

11 komentarzy:

  1. No nie! Roody ten serial to badziewie. Jakie teksty weszły do powszechnego języka? Dzień Dobry - powtarzanie na modłę Czesia? Szczerze mówiąc nie mogę już tego słuchać. Innych tekstów nie zarejestrowałem, bo w wielu odcinkach jest problem z ich zrozumieniem (od razu wiadomo, że to polski film, bo dialogów nie można zrozumieć z powodu złej jakości dźwięku).
    Jestem zdecydowanie na nie. Ten serial to marna podróba. Zrobiona z toksycznych materiałów i powinna być szybko wycofana ze sprzedaży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorry, próbowałem i nie rozumiem. Dno i żenada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż mogę powiedzieć? Wychodziłem z takich samych pozycji. A dwa miesiące później jestem wielkim fanem. Jak mówię - może to kwestia grupowej głupawki, w którym to stanie człowieka śmieszy więcej? Nie wiem. Nie żałuję w każdym razie, bo cośmy się ubawili to nasze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałem się przełamać i wszedłem na linki, które prezentujesz jako "doskonałe". Niestety, ale utwierdziłem się, że jest to słabizna straszna. Może pojedyncze teksty czasem podniosły moje kąciki ust w górę, ale nie zmienia to mojego odbioru. Zmarnowane 20 minut z życiorysu. Już wole sobie obejrzeć po raz kolejny "Family Guya"/"Głowę Rodziny"; P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze. Jeśli mówisz, że Włatcom jest bliżej do Pythonów niż do South Park, to aż boję się zapytać "z której strony".
    Dla mnie najlepszym przykładem było gdy w necie pojawił się odcinek (wybitny swoją drogą) SP - "Make Love not WarCraft", który to suchej nitki nie zostawił na środowisku graczy mmorpg, a w szczególności World of Warcraft. Kilka tygodni później, włączam sobie tv4 wieczorową porą, patrze, a tu Włatcy Móch i odcinek ... wzorowany -by nie powiedzieć zerżnięty- na tamtym w dość widoczny sposób. I gdy w SP humor był naprawdę wyrafinowany, to we Włatcach wszystko kręciło się wokół fekaliów. Mnie to przekonało o poziomie tego serialu.

    Ale ok, jako osoba która przebrała miarę i sprowokowała cię do napisania tej notki, w wolnej chwili dam WM szansę i obejrzę podlinkowane odcinki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ilekroć mam okazję oglądać tą produkcję, dochodzę do wniosku że chyba mam jakieś spaczone poczucie humoru. Po prostu mnie to nie śmieszy tylko żenuje. Lubię absurd i - do pewnego stopnia - proste żarty, ale raczej takie w wykonaniu nieodżałowanego ZF Skurcz z epoki Pościkku albo Suma (Wściekłe Pięści Węża to już nie to samo...).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic na siłę - nikogo przecież nie zmuszam. Ale naprawdę trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że WM podrabia SP. Owszem, są pewne podobieństwa, nie wykluczam inspiracji, ale jednak jest w tym własny pomysł i własna jakość (a gra "Magiczni Wojownicy" jest w WM motywem obecnym od samego początku).

    Natomiast czy Pan Bobek z SP jest bardziej wyrafinowany od cukierków Czesia - nie podejmuję się rozsądzać. Generalnie słowo "wyrafinowany" nie kojarzy mi się jako pierwsze ani z SP ani z WM ;)

    Pythonowskie są natomiast niektóre makabreski wplecione w ten serial - nie samo poczucie humoru.

    No i te wszystkie rodzime odniesienia uosabiane choćby przez Pułkownika (Gigant, Pranie Mózgów - z podlinkowanych odcinków) powodują, że całość w moich oczach zyskuje. Koniec końców to jest jednak wyłącznie moje subiektywne odczucie i nikogo nie mam zamiaru przekonywać, że musi zmienić zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pan Bobek to pierwsze sezony. Teraz bywa mniej kloacznie. A słowo "wyrafinowany" tam wstawiłem celowo, ale zastanawiałem się długo czy w cudzysłów nie wziąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniej kloacznie? Szczególnie w odcinku 11x09, o największej kupie świata... Nie sądzę, by ta licytacja miała sens ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A więc kompromis. Oba są równie kloaczne :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Infantylne trochę. Męcząca kreska, męczące skrzekliwe głosiki (średnio zrozumiałe). No i dla mnie nieśmieszne zupełnie. Do South Park temu bardzo daleko.

    OdpowiedzUsuń

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.