Instagram

15 października 2007

Od frontu: 15.10.2007

Oj, zadziało się dziś na rynku gazet codziennych. Trudno się oprzeć i nie skomentować nowości - a zatem, nawiązując do sprawdzonego wzorca, czyli bloga Tomasza Kuzi z ŻW, pastwić się dziś będę nad wydaniami dwóch nowych - jednej mniej, drugiej bardziej - ogólnokrajowych gazet.

Zaznaczam, że nie będę się natomiast pastwił nad "Dziennikiem", wychodząc z założenia że brudy prać się powinno we własnym domu, a nie na forum publicznym ;) "Gazety" też szczegółowo oceniać nie będę, bo nie przeszła dziś żadnej zmiany. Ale że od porównań nie ucieknę, to dwa słowa o tych layoutach napiszę.

"Dziennik". Gdy zobaczyłem zerowe numery zaskoczyło mnie przede wszystkim bogactwo kolorów i nieznana mi wcześniej dbałość o kompozycję i estetykę. Dbałość idąca czasem zbyt daleko, odbywająca się kosztem jednego tematu, innemu oddająca zbyt wiele miejsca. Z czasem layout trochę się rozluźnił, a i my się w nim lepiej czujemy i poruszamy. Umiemy się wpasować i tam, gdzie to możliwe, skorzystać z możliwości, które oferuje. Uważam, że jest dobry, czytelny i godzi dwie rzeczy - dużą ilość treści na jednej kolumnie z przejrzystością. Przywykłem nawet do siedmiu wąziutkich szpalt (rzadko występujących akurat na jedynce).

"Gazeta" zmieniła wygląd tuż przed naszym wejściem na rynek, czerpiąc żywcem z tego, co wcześniej testowano w "Nowym Dniu" i z tego, czego spodziewano się po "Dzienniku" (np. długie, informacyjne tytuły). Z początku nowy wygląd był męczący - dziś opatrzył się i przyjął. Jedyne, czego wciąż nie mogę zrozumieć to brzydkie inforgrafiki. Tym bardziej, że kiedyś bywały naprawdę świetne. A dziś szpecą kolumny. Widać to dobrze przy zestawieniu wyborczych jedynek z dnia dzisiejszego.

Przejdźmy jednak do nowości. Dziennik "Polska. The Times". Oczekiwany na razie chyba tylko przez branżę - co krok ze zdziwieniem odkrywałem w ostatnich dniach, że prawie nikt nie wie o tym, że pojawi sie w poniedziałek. Kampania dopiero rusza - z jakim skutkiem, to się okaże. Ja szczerze trzymam kciuki za każdą nową gazetę, bo konkurencja może wyjść wszystkim na zdrowie.

Na pierwszy rzut oka oferta jest bogata - dwa dodatki i kolorowy magazyn wrzucone do głównego grzbietu, który też jest sążnisty. Wygodny format. To ewidentne zalety. Zresztą to akurat łączy obie dzisiejsze bohaterki - to kawał gazety, nie lekka broszurka, jaką powoli stał się "Dziennik" (z wyjątkiem wtorków, gdy wydajemy grubsze od głównego grzbietu "Nieruchomości"). To może nie jest najważniejsze, ale jednak gruba gazeta z dodatkami budzi większy szacunek i nic dziwnego, że "Polska" zajęła dziś miejsce "Dziennika" na półce z najpopularniejszymi gazetami.

Kompletną porażką okazał się dziś druk - pierwszy numer wygląda po prostu fatalnie, brudzi ręce i ubranie, odrzuca. Ktoś chyba będzie musiał za to beknąć, bo taka wtopa w pierwszym numerze może "Polskę" sporo kosztować. W całym numerze nie ma jednego ostrego zdjęcia, a wszystkie "główki" poddane działaniu jakiegoś filtra stały się kompletnie nieczytelne. Co ciekawe, ostro wyszły reklamy.

Zdjęcie nie jest dobrane tendencyjnie - pożyczyłem je z odfrontu.zw.com.pl, bo na stronie "Polski" na razie skanów okładek nie ma. W ogóle na razie jest tam niewiele. Co ciekawe - nowy dziennik ma swój profil na YouTube. Wracajmy jednak na papier - ta jedynka zawodzi. Zbyt wiele światła i elementów dodatkowych, zajawka sportu wygląda jak banner reklamowy na stronie WWW - to powoduje, że nie ma miejsca na treść. Gazeta musi mieć na jedynce mocny tytuł - "Polska" go nie ma. Choć od tej reguły zdarzają się udane wyjątki, o czym niżej. W przypadku pierwszego numeru "Polski" efekt pogłębił dobór tematu - żaden to news, że uczniowie ładują koks w tej czy innej postaci, nic się takiego ostatnio nie wydarzyło, by robić z tego "czoło".

Tyle faktów. A subiektywnie? Podoba mi się to, że na każdej kolumnie jest jeden główny materiał i nie ma wątpliwości, który to. W "Dzienniku" ten błąd zdarza się niestety często - czołówki potrafią zginąć między ramkami i sidebarami. W "Gazecie", szczególnie na lokalnych stronach, też czasem nie do końca wiadomo, co jest ważne, a co mniej - są takie kolumny, które wyglądają jak magazyn krótkich tekstów, których nie było gdzie wstawić. Tu gradacja jest jasna i, co ważniejsze, celna - szczególnie na warszawskich kolumnach dobór tematów wydał mi się bardzo sensowny. Rzeczy ważne trafiły na czołówki, mniejsze na podwały, a małe na sidebary - tak, jak powinno być. Mam - pozytywne - wrażenie, że na tych stronach jest co czytać i że jest tego sporo. Choć większość tematów to newsy z piątku, wybaczamy to, bo robienie gazety, której jeszcze nie ma naprawdę nie jest proste.

Nie podobają mi się czcionki tytułów. Wyglądają jak z wzięte z komputerowego edytora tekstu, a przez to całość trąci gazetką szkolną składaną na domowym komputerze. Tak nie jest, ale z daleka trochę tak wygląda. Nie rozumiem też braku wyróżnionych leadów w tekstach - w niektórych są wyimki, ale prawdziwych leadów brak. Choć może to jest jakiś sposób na zmuszenie czytelnika do większej uwagi, zamiast ślizgania się wzrokiem po pogrubionych fragmentach tekstów?

Reszta głównego grzbietu wypada słabiej od stron lokalnych - nie trafiłem na żadną porywającą czołówkę i, co gorsza, nie zobaczyłem żadnego zdjęcia z dnia. Gazeta wygląda trochę jak tygodnik - fotki są głównie ponadczasowe. Ale to znów można jeszcze zrzucić na karb pierwszego numeru. Gorzej, że i tekstowo "Polska" nie powala. A redakcyjnie wydaje się być bliska gazetom takim, jak rozdawane z darmo "Metro", niż konkurencją dla dzienników opinii. Co absolutnie nie jest krytyką - choć na pewno pewnym zaskoczeniem.

Podoba mi się obiecujący dział "Zbliżenia" - jeśli codziennie będzie tam porcja tak różnorodnych treści, w tym przedruków z "Timesa", to bez wątpienia będzie się na czym zatrzymać, a to akurat lubię w codziennych gazetach. W metrze wolę czytać jeden długi tekst, nawet na temat daleki od moich codziennych zainteresowań, niż wiadomości, które mam w sieci i telewizji niemal non-stop.

Dodatek wyborczy i o pracy - layoutowo podobnie, a treść nie zatrzymała mojej uwagi na dłużej, choć podoba mi się to, że codzienna gazeta ma dwie kolumny miejsca na fotoreportaż. Tego brakuje w "Dzienniku", który czasem zabija ciężkimi, dwukolumnowymi analizami i esejami, nie do przejścia przy porannej kawie.

Rozbudowany sport w moim odczuciu porównywalny z "Gazetą" i "Dziennikiem" - te wiadomości czytam akurat wyłącznie w sieci. Liczyłem na pierwszą gazetę, która będzie ciekawie pisać o gospodarce - na razie widzę dość schematyczne podejście. Podobnie z kulturą - niczego nowego tu nie dostaję. Podobnie dodatek dla facetów jakoś mnie nie przekonał, choć przyznam, że tylko go przekartkowałem, skupiając się na ocenie głównego grzbietu.

Ogólna ocena w skali szkolnej to mocna czwórka. Z uwzględnieniem tego, że to pierwszy numer i debiutant ma prawo do taryfy ulgowej.

Drugą nowością jest mała "Rzeczpospolita". To wręcz rewolucja. I to udana! Cóż - nie będę oryginalny, wielkiej płachty Rzepy czytać się po prostu nie dało - kiedyś na wykładach, teraz w tramwaju, nawet na biurku ciężko ją rozłożyć, jeśli nie ma się deski kreślarskiej i nie chce się mieć kawy pod ręką. I choć ten format budził szacunek, był docenianym na świecie wyznacznikiem prawdziwie konserwatywnej gazety, to zmiana musiała nadejść. I nadeszła - w dodatku mocna, bo formatem jest tabloid, czyli coś ciut mniejszego od "Dziennika" i "Gazety".

Siłę tego layoutu pokazuje dzisiejsza jedynka - jak to "Rz" bywa otwarcie jest z samodzielnego zdjęcia, a czołówka - z ekonomii. I to się broni, nawet jeśli zdjęcie nie jest szokujące, a tekst porywający (słusznie zauważa Tomasz Kuzia - tanieją, owszem, ale ta korekta jest marginalna i przełomowego spadku nikt się nie spodziewa. Mimo to ja uważam, że wybór się broni).

Poza tym czepiać się można właściwie tylko detali - niektóre podziału wykonane strasznie grubymi liniami, niektóre ogłoszenie z kolei zbyt łatwo zlewają się z tekstami. Ale poza tym - layout jest po prostu mistrzowski. Precyzyjny, klarowny, jasny, stonowany - przyciąga oczy i zachęca do czytania. Mimo, że z pozoru brak nowej Rzepie kilku zalet, które podkreślałem pisząc o "Polsce", to jednak efekt końcowy odsadza konkurencję. I choć nadal uważam, że "Dziennik" mógłby z tym layoutem konkurować, to chylę czoła przed finezją, z jaką zmniejszono "Rzeczpospolitą" zachowując wszystkie zalety poprzedniego wyglądu.

W skali szkolnej "Rzeczpospolita" dostaje szóstkę, bo wyróżniła się na tle "klasy".

A w klasyfikacji indywidualne dyrektor artystyczny "Rz", Bartek Krzyżaniak-Gumowski pokonał, ba, zdeklasował moim zdaniem, światowego guru layoutów Neville'a Brody'ego, który tworzył layout "Polski".

--------------------------------{ edit: 16.10.2007, 08:16}--------------------------------

Tym razem skan "jedynki" Polski pożyczony od Krzysztofa Urbanowicza z Media Cafe, już w lepszej rozdzielczości. I link do nowej notki na ten sam temat przy okazji.

Inni na ten sam temat:

1 komentarz:

  1. Abstrahując od notki, a propos polecanych artykułów...

    Co jak co, ale Kuriera Lubelskiego to mi trochę szkoda. Sympatyczna gazeta była, w takim właśnie "konserwatywnym" rozmiarze, za którym człowiek mógł się w całości schować ;-)

    OdpowiedzUsuń

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.