Instagram

11 września 2007

Quady

Mistrzowska zabawa - wyścigi quadów na pustyni. Mała namiastka wyścigu z Pierwszego Epizodu ;)




Ten slideshow linkuje do galerii, gdzie fotki można obejrzeć w powiększeniu (muszę zmienić layout bloga i go poszerzyć - tak, żeby weszły większe obrazki) - tyle, że nie wszyscy widzę flashową wersję, więc oto link do tego i do zestawu z poprzedniej notki.


Jakoś tak z zajawki z Picasą zapomniałem napisać coś na temat tych zdjęć. Nie jest to więc wyścig z Gwiezdnych Wojen ani nawet skromny Rajd Paryż-Dakar. To po prostu jedna z licznych rozrywek dostępnych w Egipcie. Pustyni nie traktuje się tam tam, jak u nas, powiedzmy, góry czy puszcze - a ona bynajmniej nie daje za wygraną. Miejsc, gdzie wchodzi w starcie z cywilizacją jest sporo, a te, w których wygrywa widać nawet w Google Earth - ginące w piachu autostrady to standard. Wracając do quadów - zabawa jest naprawdę mistrzowska, gna sie po tym piachu na zabój przez godzinę, a kosztuje to tyle, co 30 minut na gokartach w Warszawie. W wiosce pali się sziszę, pije herbatę i wraca kolejną godzinę. Piasek włazi wszędzie, pustynia to nie przelewki - dwuminutowy postój uświadamia, że gdyby przyszło na piechotę wracać do widocznego na horyzoncie miasta - nie byłoby lekko. Pustynia robi wrażenie.

Zastanawiałem się przez chwilę, czy gdzieś w okolicy Warszawy można poszaleć na quadach, ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że w promieniu kilkuset kilometrów nie ma miejsca, gdzie można by mieć choćby namiastkę tego, co tam, nawet jeśli znalazłby się podobny sprzęt. Może jakiś poligon? Może pustynia Błędowska? Pod Warszawą po lesie to chyba nie ma sensu.

W kolejnej notce z wakacji, miałem nadzieję, będą zdjęcia zrobione pod wodą. Ale niestety ich jakoś ogranicza ich wartość do fajnej pamiątki - z publikowania tego materiału nie ma żadnego pożytku, jak kto chce to sobie kupi National Geographic i zobaczy ciut lepsze ;) Niemniej nurkowanie jest jeszcze fajniejsze od quadów. Decyzja zapadła - będziemy robić kurs. I to raczej tam, niż tu, w basenie lub zimnym, mętnym jeziorze. I przy okazji skoczymy na quady ;)

I to chyba tyle, jeśli chodzi o wakacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.