Instagram

18 marca 2007

Wędrówka z cieniem Kaczmarskiego

Gdybym miał wskazać pierwszą ważną dla mnie piosenkę, taką która zrobiła na mnie prawdziwe wrażenie, to bez wątpienia byłaby nią "Obława". Starą kasetę nagraną na jakimś studenckim przeglądzie zajeździłem jako kilkuletni dzieciak. Bałem się tej historii, którą wtedy odbierałem bardzo dosłownie.

Gdy zaczął do mnie docierać metaforyczny przekaz piosenek Kaczmarskiego, przestała mi pasować ich forma i cała postsolidarnościowa otoczka. Nie był to mój styl, ani mój klimat. I teraz pojawia się Habakuk z jego utworami w wersji reggae. Przezwyciężyłem odruch sceptycyzmu i nie pożałowałem.

Polskie reggae wiele traci na tym, że teksty są często strasznie banalne. Wielkość Kaczmarskiego ujawnia się zaś w tym, że przy ogromnej prostocie jego metafor, są to słowa niosące ze sobą prawdziwą treść. W nowych aranżacjach brzmią tak, jak powinna brzmieć muzyka reggae. Mocno, zdecydowanie, odważnie. Świetnie słychać to w otwierającej płytę "Arce Noego" i "Wędrówce z cieniem".

Nie wszystkie utwory są udane. Niektóre, jak "Źródło", są po prostu nudne, a cała płyta jest muzycznie dość monotonna. Ale to nie razi - młodzi muzycy oddali pole tekstom, nie starali się ich ubarwić na siłę i ten szacunek zaprocentował. Efekt jest przekonujący.

Świetnie wypadł Muniek Staszczyk w "Krajobrazie po uczcie" i "Karmanioli", która okazuje się zresztą niezwykle aktualna (i bardzo dobrze koresponduje ze świetnym wywiadem z Ludwikiem Dornem w najnowszej Europie, który pewnie zasługuje na osobną notkę, ale na to się chyba nie zdobędę). Nie mniej aktualna niż "Mury", które są najbardziej znanym utworem wziętym przez Habakuka na warsztat, choć niekoniecznie najlepszym na płycie.

Paradoksalnie największym atutem tej płyty jest to, że samego Kaczmarskiego nie ma tu zbyt wiele. Habakuk nie wmuszą go słuchaczowi na siłę, ale jednocześnie oddaje mu ogromny szacunek - płyta dowodzi jakim świetnym i ponadczasowym był poetą. Nie przeceniam jej zasięgu - myślę, że dla większości miłośników Kaczmarskiego będzie niestrawna, a on z kolei dla fanów reggae nie stanie się dzięki niej bożyszczem. Ale bez wątpienia podnosi poprzeczkę autorom tekstów z tego nurtu. Choćby dlatego, że ani razu nie pada tu słowo "Babilon" ;)

Habakuk - A Ty siej. Piosenki Jacka Kaczmarskiego
EMI Music Poland 2007
www.habakuk.art.pl
Audio z merlin.pl

recenzja ukazała się w Dzienniku z dn. 26.03.2007

4 komentarze:

  1. Tak jakoś mnie tchnęło na wygrzebywanie kwitów i znalazłem to http://www.kult.art.pl/forum/viewtopic.php?id=752&p=1
    Czy Twoje podejście do tematu patriotyzmu zmieniło się? Bo sądząc po ilości notek jakie były poświęcone Powstaniu Warszawskiemu odniosłem wrażenie (jak mawia Cz-Ł "z wrażeniem ciężko dyskutować", ale spróbuj), że jednak nastąpiła w Tobie dość istotna zmiana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Długo by gadać. Temu tematowi na pewno należy się osobny tekst i to może nawet nie na blogu. Trochę się zmieniło, ale chyba nie w tym kierunku, o którym myślisz. Miałem okazję poznać Powstańców osobiście, brać udział w otwarciu ich muzeum i tym wszystkim, co działo się przy okazji ostatnich rocznic - na to nie można być obojętnym, więc oczywiście, że to się we mnie osadza. Muszę się zebrać i to opisać. Paradoksalnie jednak moja ocena Powstania jest dziś bardziej surowa a mój stosunek do patriotyzmu się tak bardzo nie zmienił. Mój związek z Powstaniem jest chyba bardziej prywatny, niż ideowy i wynika z jak najbardziej współczesnego patriotyzmu lokalnego.

    Ale mówię; to na dłuższy tekst jest historia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, wiem. Prawdę mówiąc nie liczę na to, że mi w komentarzach odpisywać będziesz, tylko że popełnisz osobną notkę ;)
    Jako że na forum Bulgotowym Cię nie widuję, deple jednak się nie pojawią, a forum Lao Che jest mi nieco obce, to wpadłem na Twojego blogaska ;)

    OdpowiedzUsuń

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.